sobota, 29 czerwca 2013
Powrót. !!
Powracam z nowym opowiadaniem, nowymi postaciami, nową taktyką, nowymi problemami zawartymi w historii nastolatków, mam nadzieję, że to was bardziej zaciekawi niż ten, nie umiem go zakończyć, lecz zrobię to teraz. W kolejnym poście. :D
sobota, 11 maja 2013
Zapowiedź Kolejnego Rozdziału..
~Oczami Zayn'a~
Prowadził Niall. Jechaliśmy i to co zobaczyliśmy... Myślałem że rozwalę wszystko....
~Oczami Maksa~Paula idzie ze mną, czuję się jak 1 rok temu. Wszystko takie same. Tylko parę różnic. Karolina chyba sobie ze mnie żartuje, Dzwonię do niej! Ciocia i wujek nam nie odpuszczą. Najpierw do Cioci.
-Dobry wieczór ciociu- mówiłem bardzo spokojnie.
-Dobry wieczór, ale gdzie wy jesteście dzieci kochane?
-U koleżanki. Możemy u niej nocować?
-Jasne, ale na 10 bądźcie już w domu.
-Dlaczego?
-Jutro się dowiecie. Dobranoc.
Teraz Kaja.
Odebrała od razu.
-Maks! Pomocy! Long Street 7 proszę. Przyjedźcie jak najszybcie....
Połączenie się urwało. Nie wierzę! To nie może być prawda.
Paulina patrzyła na mnie jakby ducha zobaczyła.
-Ktoś... One... Long Street 7. One.. nas... potrzebują...
Przeze mnie były w niebezpieczeństwie.
~~~~~~
Prowadził Niall. Jechaliśmy i to co zobaczyliśmy... Myślałem że rozwalę wszystko....
~Oczami Maksa~Paula idzie ze mną, czuję się jak 1 rok temu. Wszystko takie same. Tylko parę różnic. Karolina chyba sobie ze mnie żartuje, Dzwonię do niej! Ciocia i wujek nam nie odpuszczą. Najpierw do Cioci.
-Dobry wieczór ciociu- mówiłem bardzo spokojnie.
-Dobry wieczór, ale gdzie wy jesteście dzieci kochane?
-U koleżanki. Możemy u niej nocować?
-Jasne, ale na 10 bądźcie już w domu.
-Dlaczego?
-Jutro się dowiecie. Dobranoc.
Teraz Kaja.
Odebrała od razu.
-Maks! Pomocy! Long Street 7 proszę. Przyjedźcie jak najszybcie....
Połączenie się urwało. Nie wierzę! To nie może być prawda.
Paulina patrzyła na mnie jakby ducha zobaczyła.
-Ktoś... One... Long Street 7. One.. nas... potrzebują...
Przeze mnie były w niebezpieczeństwie.
~~~~~~
Jednak blog zostaje... Tu taka zapowiedź. W sumie ma gotowy rozdział, ale nie chce mi się go pisać :/. Jutro na bank będzie. Więc ja spadam. Mam nadzieję, że będzie dobrze z tym rozdziałem co dodam. A w X będzie trudna rozmowa z Maksem i Paulą oraz 1 spotkanie, i jedna tragedia. <3 Pa :* <3
czwartek, 25 kwietnia 2013
niedziela, 21 kwietnia 2013
Part 2 z nieznajomym ^ ^
Nagle ktoś wbiegł do klasy, jakiś chłopak o niebieskich oczach i blond włosach które opadały na jego twarz, to był Twój ideał. Blondyn o niebieskich oczach i dobrym nienagannym stylu. Przeprosił za spóźnienie i usiadł w ławce przed Tobą. Serce chciało Ci uciec. Tak szybko biło. Odwrócił się do naszej ławki i pokazał 2 szeregi białych ząbków. Patrzyłaś na niego, a on się zalotnie uśmiechał. Pani zapytała się go, czy będzie chodził regularnie na zajęcia. Spoglądając w Twoją stronę stwierdził, że tak. Matt (Bo jak się dowiedziałam tak miał na imię) siedział i gdy tylko skończyła się lekcja zerwał się z siedzenia i wyszedł. Byłaś lekko zawiedziona. Gdy wstałaś z krzesła, zauważyłaś karteczkę na której było napisane:"Cześć jestem Matt, tyle chyba wiesz nieznajomo.. Czekam przed szkołą. Masz ochotę napisz. 00036924" Ucieszyłyśmy się bo to w końcu bardzo seksowny chłopak. Do dziś razem się przyjaźnicie, a ja z waszymi mamami -które tez są przyjaciółkami- snujemy plany o waszej wspólnej przyszłości.
Niestety, życie nie chce być sprawiedliwe i zabiera nam nasze skarby jakie posiadamy. Tak było i w Twoim przypadku. On- Matt, po tym jak mu powiedziałaś, że masz wątpliwości co do pierwszego razu wściekł się i odjechał "cackiem" swoich nowych kolegów. Obwiniałaś się , za to że nie raz mama jego płakała Ci w ramię. Nic nie pomagało. Musiałaś działać. Wyobraź sobie kolejny dzień w szkole... koniec roku szkolnego zbliża się..ostatnie dni... a Ty nagle idziesz do TESCO, bo jesteś spragniona, a ono jest najbliżej i widzisz, widzisz jak TWÓJ były przyjaciel i chłopak całuję inną... było po niej widać, że do wiernych nie należy. Tapeta jakiej jeszcze nigdy nie widziałaś, ubiór który Cię odtrącał i te chude ciało, dzięki czemu wyglądała potwornie. Zebrałaś w sobie siły i weszłaś do sklepu, miałaś pecha, do sklepu wszedł też ON... nagle pojawił się chłopak w którym się zauroczyłaś parę miesięcy temu. Tak to ten flirciarz Mark, nagle usłyszałaś znajome wołanie ten głos, od razu zadrżałaś, bo wiedziałaś jak to się skończy. Podbiegła do Marka i przytuliłaś go następnie patrząc w oczy przyciągnęłaś jego twarz, był zadowolony, Ty- nie. Widziałaś łzy w oczach Matt'a, udawałaś że dopiero teraz go zauważyłaś. Uciekł. Szukałaś Go długo. Zarobiło się ciemniej. a Ty straciłaś nadzieję... Znalazłaś go... Stał na moście i zaraz miał skoczyć. Przygotowany do skoku, poczuł, że ktoś go obejmuję. Zdziwiony Twoją obecnością, stanem psychicznym i fizycznym przytulił Cię. Wydzierał się na cały głos : Boże!! Dziękuję Ci, że przetrwaliśmy tą próbę" Ty uciszałaś go mówiąc jakim idiotą i debilem jest, on na to powiedział :'' Jestem za to Twoim idiotą i debilem, kocham Ciebie''.
Odbudowaliście swoje relację, aż pewnego ranka obudziłaś się w domu był już Matt, zszokowana tak wczesną porą, przeszłaś przez salon i gdy chciałaś pocałować go, on się odsunął. Spojrzał na podłogę i powiedział :'' Nawaliłem tak bardzo, że aż boję Ci się spojrzeć w oczy.'' Zbladłaś. Było między wami dobrze, a się spierdoliło? Niemożliwe.. Może przejdźmy do tego gdzie teraz byłam. Czekałam na pociąg do rodzinnego miasta, ponieważ mieszkałam tu z moją babcią, że mama się rozchorowała musiałam jechać za 1,30 godzin miałam pociąg. Czeka mnie długa podróż. Wracając do Ciebie. Powiedział Ci o tym, że był w barze, że Ciebie zdradził, kilkakrotnie. Mówił, że to się dzieje od 4 nocy. Uciekłaś z domu.. Wpadłaś na peron. Chciałaś skoczyć pod pociąg, na szczęście zauważyłam jakie głupstwo chcesz zrobić. Przyciągnęłam Ciebie i zaczęłam mówić co jest nie tak... Zadzwoniłam do Twojej mamy, powiedziałam, że jedziesz mi pomóc mamie, a poza tym odpocząć psychicznie. j\Jechałyśmy pociągiem, nie odzywałaś się. Rozumiałam to. Dotarłyśmy na miejsce rodzinnego domu mego. Szłyśmy, gdy nagle, wjechał w Ciebie samochód, na szczęście nic Ci się nie stało. Po tygodniu Ciebie wypisali. W końcu wyjechałyśmy, by spełnić swoje marzenia i zostać dziennikarkami. Tobie się udało, mi nie. Kompletnie zapomniałaś o mnie. To kolejny list do Ciebie. Mam nadzieję, że Bóg jeszcze połączy nasze drogi razem, a teraz pozostaje wierzysz, że kiedyś się zmienisz i przybiegniesz, błagając o 2 szansę, którą bez wahania byś dostała.
_____________________________________________
Szybko pisane, za błędy przepraszam. Teraz mój blog w waszych rękach. brak komentarzy- zawieszenie; komentarze- motywacja + brak zawieszenia bloga. <3
Niestety, życie nie chce być sprawiedliwe i zabiera nam nasze skarby jakie posiadamy. Tak było i w Twoim przypadku. On- Matt, po tym jak mu powiedziałaś, że masz wątpliwości co do pierwszego razu wściekł się i odjechał "cackiem" swoich nowych kolegów. Obwiniałaś się , za to że nie raz mama jego płakała Ci w ramię. Nic nie pomagało. Musiałaś działać. Wyobraź sobie kolejny dzień w szkole... koniec roku szkolnego zbliża się..ostatnie dni... a Ty nagle idziesz do TESCO, bo jesteś spragniona, a ono jest najbliżej i widzisz, widzisz jak TWÓJ były przyjaciel i chłopak całuję inną... było po niej widać, że do wiernych nie należy. Tapeta jakiej jeszcze nigdy nie widziałaś, ubiór który Cię odtrącał i te chude ciało, dzięki czemu wyglądała potwornie. Zebrałaś w sobie siły i weszłaś do sklepu, miałaś pecha, do sklepu wszedł też ON... nagle pojawił się chłopak w którym się zauroczyłaś parę miesięcy temu. Tak to ten flirciarz Mark, nagle usłyszałaś znajome wołanie ten głos, od razu zadrżałaś, bo wiedziałaś jak to się skończy. Podbiegła do Marka i przytuliłaś go następnie patrząc w oczy przyciągnęłaś jego twarz, był zadowolony, Ty- nie. Widziałaś łzy w oczach Matt'a, udawałaś że dopiero teraz go zauważyłaś. Uciekł. Szukałaś Go długo. Zarobiło się ciemniej. a Ty straciłaś nadzieję... Znalazłaś go... Stał na moście i zaraz miał skoczyć. Przygotowany do skoku, poczuł, że ktoś go obejmuję. Zdziwiony Twoją obecnością, stanem psychicznym i fizycznym przytulił Cię. Wydzierał się na cały głos : Boże!! Dziękuję Ci, że przetrwaliśmy tą próbę" Ty uciszałaś go mówiąc jakim idiotą i debilem jest, on na to powiedział :'' Jestem za to Twoim idiotą i debilem, kocham Ciebie''.
Odbudowaliście swoje relację, aż pewnego ranka obudziłaś się w domu był już Matt, zszokowana tak wczesną porą, przeszłaś przez salon i gdy chciałaś pocałować go, on się odsunął. Spojrzał na podłogę i powiedział :'' Nawaliłem tak bardzo, że aż boję Ci się spojrzeć w oczy.'' Zbladłaś. Było między wami dobrze, a się spierdoliło? Niemożliwe.. Może przejdźmy do tego gdzie teraz byłam. Czekałam na pociąg do rodzinnego miasta, ponieważ mieszkałam tu z moją babcią, że mama się rozchorowała musiałam jechać za 1,30 godzin miałam pociąg. Czeka mnie długa podróż. Wracając do Ciebie. Powiedział Ci o tym, że był w barze, że Ciebie zdradził, kilkakrotnie. Mówił, że to się dzieje od 4 nocy. Uciekłaś z domu.. Wpadłaś na peron. Chciałaś skoczyć pod pociąg, na szczęście zauważyłam jakie głupstwo chcesz zrobić. Przyciągnęłam Ciebie i zaczęłam mówić co jest nie tak... Zadzwoniłam do Twojej mamy, powiedziałam, że jedziesz mi pomóc mamie, a poza tym odpocząć psychicznie. j\Jechałyśmy pociągiem, nie odzywałaś się. Rozumiałam to. Dotarłyśmy na miejsce rodzinnego domu mego. Szłyśmy, gdy nagle, wjechał w Ciebie samochód, na szczęście nic Ci się nie stało. Po tygodniu Ciebie wypisali. W końcu wyjechałyśmy, by spełnić swoje marzenia i zostać dziennikarkami. Tobie się udało, mi nie. Kompletnie zapomniałaś o mnie. To kolejny list do Ciebie. Mam nadzieję, że Bóg jeszcze połączy nasze drogi razem, a teraz pozostaje wierzysz, że kiedyś się zmienisz i przybiegniesz, błagając o 2 szansę, którą bez wahania byś dostała.
_____________________________________________
Szybko pisane, za błędy przepraszam. Teraz mój blog w waszych rękach. brak komentarzy- zawieszenie; komentarze- motywacja + brak zawieszenia bloga. <3
VIII
~Oczami Zayn'a~
Co do cholery zrobił ten czub znów?! Lokers nigdy nie zemdlał, chyba, a z resztą. Ubrałem się przyzwoicie.
-Niall, Niall, szybko choć tu głodomorze!
- Czego chcesz panie lustereczko? Jem właśnie!
-Nie wygłupiaj się, weź apteczkę i się zwijamy! Hazza czeka!
- ŻE CO?!
Jak oparzony wybiegł z kuchni i ubrał kurtkę i buty, next wziął apteczkę i wybiegliśmy z domu. Doszliśmy do miejsca, gdzie był Hazza i Eva i Kaja. Podbiegliśmy do Hazzy i nie zwracając uwagi na dziewczyny wziąłem go z Nialler'em pod ramie zaraz po opatrzeniu ran.Poszliśmy do domu. Liam się mocno wkurwił, ale był przerażony faktem, że ok. 23 zostawiliśmy 2 dziewczyny całkiem same w dodatku przerażone i zszokowane. Wpadł w wściekłość. Zadzwoniłem do Evy, gdyż miałem tylko jej numer. Odebrała po 3 sygnałach.
-Tak słucham? Jeśli to Ty Maks- odpuść teraz; jeżeli to Ty Paula- wymyśl coś co przekona rodziców, np: jestem z Kają w sklepie i mi się komórka zacina....
-To ja Zayn.
-Muszę kończyć!
-Ale..
-Czego?!
-Przepraszamy... Baliśmy się.. ja i Niall.. my
-Rozumiem, ale mogliście zapytać czy wszystko okej. Czy coś się złego nie stało..
- A coś się stało złego?
-Nie, tak.. nie. Nieważne, ważne, iż pan Harold czuje się lepiej. Muszę kończyć, bo Kaja się trochę boi, a z nikim nie gada, bo idziemy...
-JAK TO IDZIECIE SAME?!
Do mojego pokoju wparował nagi Harold... taaak on kocha chodzić nago po domu.
-No co?!- zapytałem Hazzy.
-Daj mi Kaję.
-Ok.
-Kaja, gdzie jesteście?
- Ooo! odezwał się pan Malik, co Liaś przemówił do rozsądku?!
-Nie krzycz, proszę...- nie miałem sił... byłem przerażony.
-Daj na głośno mówiący i zawołaj wszystkich.
*z Dołu..*.
-Liam, Liam, choć na chwilę.-Zawołałem Liam'a
- Ok już idę.
-Louuuuuuis- Wydarłem się
-Nie teraz, rozmawiam z Kevin'em
Z resztą problemu nie było.
-Jesteście wszyscy?
-Tak.-odpowiedzieliśmy zgodnym chórem.
-Teraz słuchajcie, wiecie co Zayn jest dupkiem, spieprzył po całości, Niall w połowie, ale on spojrzał na nas z przepraszającym spojrzeniem i pytał czy wszystko okej jak ten chuj za chwile miał opatrzyć Hazzę, a teraz tak jak gdyby nigdy nic pyta czy jest w porządku?! Nie no nic nie może się z tym równać. Wiecie co jeszcze wam powiem? Nie przepadałam za wami, uważałam że jesteście lalusiami, ale gdy na Harolda wpadłam-teraz się popłakała- myślałam, że może nie jesteście,aż tak źli i nie jesteście, oprócz pana który przesiedziałby cały dzień na układaniu swoich włosów.
Poryczałem się, bolało...
-Wiesz co Ci jeszcze powiem, przebaczę Ci w jeden jedyny sposób, jeśli jacyś chłopcy mocno nawaleni nie zgwałcą nas....
O kurde... Aż tak źle.. zbladłem, Niall też <tak samo jak reszta> wypluł wodę, sok, herbatę cokolwiek to było na podłogę, Louis się zakrztusił prawie marchewką Harry osłupiał, a Liam nic tylko patrzył na mnie jak na jakiegoś kretyna.
-Gdzie jesteście?-Zapytałem
-Na Long Street 7.
-Daj nam 10 minut. Idźcie cały czas prosto jak dojdziecie do parku w lewo. Trzymajcie się.-Rozłączyłem się- ubierzesz się Harold. Przyjedziesz, czy czekasz w domu? Przyjadę Lou zostajesz ze mną.
-Dobrze Kochanie.-Odpowiedział smutno Boo.
Cholera! Szybko zaczęliśmy się zbierać.
~W tym samym czasie-Oczami Evy~
Szczerze mówiąc, cieszyłam się, że Zayn zadzwonił. Dziwne uczucie, gdy Twój idol przeprasza. Jak dla mnie to nielogiczne zachowanie, lecz przyjemnie było słuchać jak się martwi. Niestety, od dłuższego czasu ktoś nas obserwował. Karolina była słaba, a ja? To co się stało w tym domku.. tego na 100% nie zapomnę już nigdy. Jakby nie Kaja, albo by mnie zabili, albo by mnie zgwałcili kolejny raz, albo zgwałcili i zabili, żądali okupu, nie wiem, nie chcę myśleć i wiedzieć. I nagle usłyszałyśmy śmiechy, męskie nieznajome nietrzeźwe złowrogie śmiechy...
______________________________________________________________________________
Biorę sie za part 2 z nieznajomym ^ ^.
sobota, 20 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Rozdział VII
~Oczami Maksa~
Osobą która się do mnie dodzwaniała była Karolina. Powiedziała, że nic jej nie jest, żebym się nie martwił i nie mam szybko wracać do domu, bo idzie do tego całego Harolda Styles'a. Za jakie grzechy?! Jeśli ją skrzywdzi, nie ręczę za siebie. A jak ją wykorzysta, przecież każdy wie, że to kobieciarz. Niby woli starsze, a zarywa do MOJEJ przyjaciółki. Może woli starsze, ale na młodsze też może lecieć. O nie, ja na to ni pozwolę. Rozkocha i porzuci, a dalej co ?! Nie raz słyszałem, że chłopak zostawił dziewczynę, ta go kochała, a on ją zdradzał i z tą drugą był. Zdradzona otruła się tabletkami lub chce sobie podciąć żyły albo się tnie. On zdaję sobie sprawę, że kochał tą co się zabiła, i sam to robi, albo w nałóg wchodzi. Masakra. Jakieś cyrki. Jakby było mało problemów na świecie. Nie wiem gdzie mieszka. Miejmy nadzieję, że będzie miała go na dystans.
~Oczami Kaji~
To co tam zobaczyłam przerosło moje wyobrażenia. Piękny zarazem wielki dom z ogrodem. Harry nic nie powiedział, zamyślił się. Po chwili podszedł do bramy gdy nagle..
~Oczami Hazzy~
Coś było nie tak, bo gdy podszedłem do bramy, Karolina nie ruszyła się z miejsca choć otworzyłem przed nią furtkę, ponieważ parkować nie musieliśmy z tego faktu , iż mieliśmy szofera. Karolina bez żadnych wyjaśnień puściła się biegiem, biednego mnie zostawiła na pastwę losu. Chwilę potem byłem tuż za nią. Dobiegliśmy do jakiegoś starego domu, z którego dochodził dziewczęcy szloch i krzyki. Co tam się do cholery działo?! W szybkim tępię złapałem Karolinę za nadgarstki trochę mocno, bo jęknęła z bólu. Nie wiedziała co się dzieję, a ja nie byłem pewny swojego postępowania. Pocałowałem ją. Wiem, że źle zrobiłem, ale nie mogłem dłużej tego ukrywać. Tym bardziej, że mam rywala- Maksa. Widzę jak on na nią patrzy. Odepchnęła mnie i uciekła w stronę TEGO DOMU. Boże co ja zrobiłem! Pobiegłem tam. Dwóch mężczyzn trzyma Karolinę, a trzeci-chyba ich szef- trzymał mocno, za mocno Evę. Nie wiem, co tu się stało i nie chcę wiedzieć. Szybko wyrwałem temu -chyba- szefowi Evę. Następnie zacząłem bić się z resztą. Trzeba było przyznać, tak silni to oni nie byli, ale i tak trochę bolało. Karolina i Eva mnie od nich odciągnęły i wyszliśmy z tamtego przeklętego domu. Eva patrzyła na mnie z przerażeniem. Dopiero teraz zauważyłem, jak mocno mi się dostało. Mocno, bardzo mocno krwawiłem. Nagle nastała ciemność, a powieki stały się ciężkie...
~Oczami Evy~
Jakbym się w tym parku nie zgubiła, byłoby okej. Niestety, nie jest, bo Hazza bardzo mocno krwawi, że aż zemdlał. Wzięłam komórkę, bo przecież nie będziemy się z nim czołgać do ich domu. Wybrałam numer Zayn'a. Jak coś się Haroldowi stanie to sobie tego nie wybaczę.
*Rozmowa przez telefon*
- Zayn? To ja Eva, z lotniska.
- Kurwa Louis, zamknij się!
Tak słucham, szybko dzwonisz.
-Wiem, bo Harry, bo on- nie mogłam z siebie nic wydusić
- Co on kurwa znów zrobił?!
~Oczami Kaji~
To co tam zobaczyłam przerosło moje wyobrażenia. Piękny zarazem wielki dom z ogrodem. Harry nic nie powiedział, zamyślił się. Po chwili podszedł do bramy gdy nagle..
~Oczami Hazzy~
Coś było nie tak, bo gdy podszedłem do bramy, Karolina nie ruszyła się z miejsca choć otworzyłem przed nią furtkę, ponieważ parkować nie musieliśmy z tego faktu , iż mieliśmy szofera. Karolina bez żadnych wyjaśnień puściła się biegiem, biednego mnie zostawiła na pastwę losu. Chwilę potem byłem tuż za nią. Dobiegliśmy do jakiegoś starego domu, z którego dochodził dziewczęcy szloch i krzyki. Co tam się do cholery działo?! W szybkim tępię złapałem Karolinę za nadgarstki trochę mocno, bo jęknęła z bólu. Nie wiedziała co się dzieję, a ja nie byłem pewny swojego postępowania. Pocałowałem ją. Wiem, że źle zrobiłem, ale nie mogłem dłużej tego ukrywać. Tym bardziej, że mam rywala- Maksa. Widzę jak on na nią patrzy. Odepchnęła mnie i uciekła w stronę TEGO DOMU. Boże co ja zrobiłem! Pobiegłem tam. Dwóch mężczyzn trzyma Karolinę, a trzeci-chyba ich szef- trzymał mocno, za mocno Evę. Nie wiem, co tu się stało i nie chcę wiedzieć. Szybko wyrwałem temu -chyba- szefowi Evę. Następnie zacząłem bić się z resztą. Trzeba było przyznać, tak silni to oni nie byli, ale i tak trochę bolało. Karolina i Eva mnie od nich odciągnęły i wyszliśmy z tamtego przeklętego domu. Eva patrzyła na mnie z przerażeniem. Dopiero teraz zauważyłem, jak mocno mi się dostało. Mocno, bardzo mocno krwawiłem. Nagle nastała ciemność, a powieki stały się ciężkie...
~Oczami Evy~
Jakbym się w tym parku nie zgubiła, byłoby okej. Niestety, nie jest, bo Hazza bardzo mocno krwawi, że aż zemdlał. Wzięłam komórkę, bo przecież nie będziemy się z nim czołgać do ich domu. Wybrałam numer Zayn'a. Jak coś się Haroldowi stanie to sobie tego nie wybaczę.
*Rozmowa przez telefon*
- Zayn? To ja Eva, z lotniska.
- Kurwa Louis, zamknij się!
Tak słucham, szybko dzwonisz.
-Wiem, bo Harry, bo on- nie mogłam z siebie nic wydusić
- Co on kurwa znów zrobił?!
- Zemdlał. Dam Ci Kaję!-Bałam się co powie.
-No hej, to ja Karolina. Idź nie wiem z kim, no może z Niall'em z waszego domu w prawą stronę, za 4 budynkiem skręćcie w prawo i będziecie nas widzieli. Tylko szybko!
-No hej, to ja Karolina. Idź nie wiem z kim, no może z Niall'em z waszego domu w prawą stronę, za 4 budynkiem skręćcie w prawo i będziecie nas widzieli. Tylko szybko!
-Ok,pa!
*Koniec rozmowy przez telefon *
*Koniec rozmowy przez telefon *
~Oczami Pauly~
Z Maksem mam złe wspomnienia.Prawda jest taka, że raczej wydoroślał, i krzywda innego człowieka go nie bawi. Wątpię, ale KAŻDY może się zmienić. Czy do Kaji też taki był? A może to właśnie ona go tak zmieniła?
-------------------------------
Rozdziały będą krótkie,ale jako tako będą.
niedziela, 7 kwietnia 2013
Czy dzięki temu zagrają u nas koncert?
http://1dpolishupdates.tumblr.com/post/45493475767/uwaga
Co o tym myślicie? Pomożecie? Myślę, że może nam się udać. Eska chce pomóc, wy też możecie.
Co o tym myślicie? Pomożecie? Myślę, że może nam się udać. Eska chce pomóc, wy też możecie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)