niedziela, 21 kwietnia 2013

VIII

~Oczami Zayn'a~

Co do cholery zrobił ten czub znów?! Lokers nigdy nie zemdlał, chyba, a z resztą. Ubrałem się przyzwoicie.

-Niall, Niall, szybko choć tu głodomorze!

- Czego chcesz panie lustereczko? Jem właśnie!

-Nie wygłupiaj się, weź apteczkę i się zwijamy! Hazza czeka!

- ŻE CO?!

Jak oparzony wybiegł z kuchni i ubrał kurtkę i buty, next wziął apteczkę i wybiegliśmy z domu. Doszliśmy do miejsca, gdzie był Hazza i Eva i Kaja. Podbiegliśmy do Hazzy i nie zwracając uwagi na dziewczyny wziąłem go z Nialler'em pod ramie zaraz po opatrzeniu ran.Poszliśmy do domu. Liam się mocno wkurwił, ale był przerażony faktem, że ok. 23 zostawiliśmy 2 dziewczyny całkiem same w dodatku przerażone i zszokowane. Wpadł w wściekłość. Zadzwoniłem do Evy, gdyż miałem tylko jej numer. Odebrała po 3 sygnałach.

-Tak słucham? Jeśli to Ty Maks- odpuść teraz; jeżeli to Ty Paula- wymyśl coś co przekona rodziców, np: jestem z Kają w sklepie i mi się komórka zacina....

-To ja Zayn.

-Muszę kończyć!

-Ale..

-Czego?!

-Przepraszamy... Baliśmy się.. ja i Niall.. my

-Rozumiem, ale mogliście zapytać czy wszystko okej. Czy coś się złego nie stało..

- A coś się stało złego?

-Nie, tak.. nie. Nieważne, ważne, iż pan Harold czuje się lepiej. Muszę kończyć, bo Kaja się trochę boi, a z nikim nie gada, bo idziemy...

-JAK TO IDZIECIE SAME?!

Do mojego pokoju wparował nagi Harold... taaak on kocha chodzić nago po domu.

-No co?!- zapytałem Hazzy.

-Daj mi Kaję.

-Ok.

-Kaja, gdzie jesteście?

- Ooo! odezwał się pan Malik, co Liaś przemówił do rozsądku?!

-Nie krzycz, proszę...- nie miałem sił... byłem przerażony.

-Daj na głośno mówiący i zawołaj wszystkich.

*z Dołu..*.

-Liam, Liam, choć na chwilę.-Zawołałem Liam'a

- Ok już idę.

-Louuuuuuis- Wydarłem się

-Nie teraz, rozmawiam z Kevin'em

Z resztą problemu nie było.

-Jesteście wszyscy?

-Tak.-odpowiedzieliśmy zgodnym chórem.

-Teraz słuchajcie, wiecie co Zayn jest dupkiem, spieprzył po całości, Niall w połowie, ale on spojrzał na nas z przepraszającym spojrzeniem i pytał czy wszystko okej jak ten chuj za chwile miał opatrzyć Hazzę, a teraz tak jak gdyby nigdy nic pyta czy jest w porządku?! Nie no nic nie może się z tym równać. Wiecie co jeszcze wam powiem? Nie przepadałam za wami, uważałam że jesteście lalusiami, ale gdy na Harolda wpadłam-teraz się popłakała- myślałam, że może nie jesteście,aż tak źli i nie jesteście, oprócz pana który przesiedziałby cały dzień na układaniu swoich włosów.

Poryczałem się, bolało...

-Wiesz co Ci jeszcze powiem, przebaczę Ci w jeden jedyny sposób, jeśli jacyś chłopcy mocno nawaleni nie zgwałcą nas....

O kurde... Aż tak źle.. zbladłem, Niall też <tak samo jak reszta> wypluł wodę, sok, herbatę cokolwiek to było na podłogę, Louis się zakrztusił prawie marchewką Harry osłupiał, a Liam nic tylko patrzył na mnie jak na jakiegoś kretyna.

-Gdzie jesteście?-Zapytałem

-Na Long Street 7.

-Daj nam 10 minut. Idźcie cały czas prosto jak dojdziecie do parku w lewo. Trzymajcie się.-Rozłączyłem się- ubierzesz się Harold. Przyjedziesz, czy czekasz w domu? Przyjadę Lou zostajesz ze mną.

-Dobrze Kochanie.-Odpowiedział smutno Boo.

Cholera! Szybko zaczęliśmy się zbierać.

~W tym samym czasie-Oczami Evy~


Szczerze mówiąc, cieszyłam się, że Zayn zadzwonił. Dziwne uczucie, gdy Twój idol przeprasza. Jak dla mnie to nielogiczne zachowanie, lecz przyjemnie było słuchać jak się martwi. Niestety, od dłuższego czasu ktoś nas obserwował. Karolina była słaba, a ja? To co się stało w tym domku.. tego na 100% nie zapomnę już nigdy. Jakby nie Kaja, albo by mnie zabili, albo by mnie zgwałcili kolejny raz, albo zgwałcili i zabili, żądali okupu, nie wiem, nie chcę myśleć i wiedzieć. I nagle usłyszałyśmy śmiechy, męskie nieznajome nietrzeźwe złowrogie śmiechy...



______________________________________________________________________________
Biorę sie za part 2 z nieznajomym ^ ^.

Brak komentarzy: