Osobą która się do mnie dodzwaniała była Karolina. Powiedziała, że nic jej nie jest, żebym się nie martwił i nie mam szybko wracać do domu, bo idzie do tego całego Harolda Styles'a. Za jakie grzechy?! Jeśli ją skrzywdzi, nie ręczę za siebie. A jak ją wykorzysta, przecież każdy wie, że to kobieciarz. Niby woli starsze, a zarywa do MOJEJ przyjaciółki. Może woli starsze, ale na młodsze też może lecieć. O nie, ja na to ni pozwolę. Rozkocha i porzuci, a dalej co ?! Nie raz słyszałem, że chłopak zostawił dziewczynę, ta go kochała, a on ją zdradzał i z tą drugą był. Zdradzona otruła się tabletkami lub chce sobie podciąć żyły albo się tnie. On zdaję sobie sprawę, że kochał tą co się zabiła, i sam to robi, albo w nałóg wchodzi. Masakra. Jakieś cyrki. Jakby było mało problemów na świecie. Nie wiem gdzie mieszka. Miejmy nadzieję, że będzie miała go na dystans.
~Oczami Kaji~
To co tam zobaczyłam przerosło moje wyobrażenia. Piękny zarazem wielki dom z ogrodem. Harry nic nie powiedział, zamyślił się. Po chwili podszedł do bramy gdy nagle..
~Oczami Hazzy~
Coś było nie tak, bo gdy podszedłem do bramy, Karolina nie ruszyła się z miejsca choć otworzyłem przed nią furtkę, ponieważ parkować nie musieliśmy z tego faktu , iż mieliśmy szofera. Karolina bez żadnych wyjaśnień puściła się biegiem, biednego mnie zostawiła na pastwę losu. Chwilę potem byłem tuż za nią. Dobiegliśmy do jakiegoś starego domu, z którego dochodził dziewczęcy szloch i krzyki. Co tam się do cholery działo?! W szybkim tępię złapałem Karolinę za nadgarstki trochę mocno, bo jęknęła z bólu. Nie wiedziała co się dzieję, a ja nie byłem pewny swojego postępowania. Pocałowałem ją. Wiem, że źle zrobiłem, ale nie mogłem dłużej tego ukrywać. Tym bardziej, że mam rywala- Maksa. Widzę jak on na nią patrzy. Odepchnęła mnie i uciekła w stronę TEGO DOMU. Boże co ja zrobiłem! Pobiegłem tam. Dwóch mężczyzn trzyma Karolinę, a trzeci-chyba ich szef- trzymał mocno, za mocno Evę. Nie wiem, co tu się stało i nie chcę wiedzieć. Szybko wyrwałem temu -chyba- szefowi Evę. Następnie zacząłem bić się z resztą. Trzeba było przyznać, tak silni to oni nie byli, ale i tak trochę bolało. Karolina i Eva mnie od nich odciągnęły i wyszliśmy z tamtego przeklętego domu. Eva patrzyła na mnie z przerażeniem. Dopiero teraz zauważyłem, jak mocno mi się dostało. Mocno, bardzo mocno krwawiłem. Nagle nastała ciemność, a powieki stały się ciężkie...
~Oczami Evy~
Jakbym się w tym parku nie zgubiła, byłoby okej. Niestety, nie jest, bo Hazza bardzo mocno krwawi, że aż zemdlał. Wzięłam komórkę, bo przecież nie będziemy się z nim czołgać do ich domu. Wybrałam numer Zayn'a. Jak coś się Haroldowi stanie to sobie tego nie wybaczę.
*Rozmowa przez telefon*
- Zayn? To ja Eva, z lotniska.
- Kurwa Louis, zamknij się!
Tak słucham, szybko dzwonisz.
-Wiem, bo Harry, bo on- nie mogłam z siebie nic wydusić
- Co on kurwa znów zrobił?!
~Oczami Kaji~
To co tam zobaczyłam przerosło moje wyobrażenia. Piękny zarazem wielki dom z ogrodem. Harry nic nie powiedział, zamyślił się. Po chwili podszedł do bramy gdy nagle..
~Oczami Hazzy~
Coś było nie tak, bo gdy podszedłem do bramy, Karolina nie ruszyła się z miejsca choć otworzyłem przed nią furtkę, ponieważ parkować nie musieliśmy z tego faktu , iż mieliśmy szofera. Karolina bez żadnych wyjaśnień puściła się biegiem, biednego mnie zostawiła na pastwę losu. Chwilę potem byłem tuż za nią. Dobiegliśmy do jakiegoś starego domu, z którego dochodził dziewczęcy szloch i krzyki. Co tam się do cholery działo?! W szybkim tępię złapałem Karolinę za nadgarstki trochę mocno, bo jęknęła z bólu. Nie wiedziała co się dzieję, a ja nie byłem pewny swojego postępowania. Pocałowałem ją. Wiem, że źle zrobiłem, ale nie mogłem dłużej tego ukrywać. Tym bardziej, że mam rywala- Maksa. Widzę jak on na nią patrzy. Odepchnęła mnie i uciekła w stronę TEGO DOMU. Boże co ja zrobiłem! Pobiegłem tam. Dwóch mężczyzn trzyma Karolinę, a trzeci-chyba ich szef- trzymał mocno, za mocno Evę. Nie wiem, co tu się stało i nie chcę wiedzieć. Szybko wyrwałem temu -chyba- szefowi Evę. Następnie zacząłem bić się z resztą. Trzeba było przyznać, tak silni to oni nie byli, ale i tak trochę bolało. Karolina i Eva mnie od nich odciągnęły i wyszliśmy z tamtego przeklętego domu. Eva patrzyła na mnie z przerażeniem. Dopiero teraz zauważyłem, jak mocno mi się dostało. Mocno, bardzo mocno krwawiłem. Nagle nastała ciemność, a powieki stały się ciężkie...
~Oczami Evy~
Jakbym się w tym parku nie zgubiła, byłoby okej. Niestety, nie jest, bo Hazza bardzo mocno krwawi, że aż zemdlał. Wzięłam komórkę, bo przecież nie będziemy się z nim czołgać do ich domu. Wybrałam numer Zayn'a. Jak coś się Haroldowi stanie to sobie tego nie wybaczę.
*Rozmowa przez telefon*
- Zayn? To ja Eva, z lotniska.
- Kurwa Louis, zamknij się!
Tak słucham, szybko dzwonisz.
-Wiem, bo Harry, bo on- nie mogłam z siebie nic wydusić
- Co on kurwa znów zrobił?!
- Zemdlał. Dam Ci Kaję!-Bałam się co powie.
-No hej, to ja Karolina. Idź nie wiem z kim, no może z Niall'em z waszego domu w prawą stronę, za 4 budynkiem skręćcie w prawo i będziecie nas widzieli. Tylko szybko!
-No hej, to ja Karolina. Idź nie wiem z kim, no może z Niall'em z waszego domu w prawą stronę, za 4 budynkiem skręćcie w prawo i będziecie nas widzieli. Tylko szybko!
-Ok,pa!
*Koniec rozmowy przez telefon *
*Koniec rozmowy przez telefon *
~Oczami Pauly~
Z Maksem mam złe wspomnienia.Prawda jest taka, że raczej wydoroślał, i krzywda innego człowieka go nie bawi. Wątpię, ale KAŻDY może się zmienić. Czy do Kaji też taki był? A może to właśnie ona go tak zmieniła?
-------------------------------
Rozdziały będą krótkie,ale jako tako będą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz