piątek, 22 lutego 2013

Rozdział IV cz. I

~Oczami Karoliny~
- Gdzie byłaś ?!?!
- Ja.. - zacięłam się. Co miałam mu powiedzieć.!? Że przyjaźnię się ze swoim byłym chłopakiem? Który mnie zdradził? Nie nie mogłam mu tego powiedzieć.- Ja byłam w parku i myślałam.. Dostałam telefon.
Jego mina była wyraźnie zszokowana a na to te oczy mówiące "O co Ci chodzi ?!?"
- Jaki? Powiesz o co Ci chodzi?!
- Nie wrzeszcz na mnie! Okej? Mój tata miał wypadek. ! Teraz powinieneś mnie przytulić i pocieszać, a Ty wrzeszczysz!
- Przepraszam.. Ale odchodziłem od zmysłów. Wiesz która godzina?!


~Oczami Maksa~
Wiem zachowałem się za ostro. Przytuliłem ją. Zaczęła płakać. Nigdy chyba aż tak nie płakała. Nigdy. Wiem jak bardzo znaczą dla niej rodzice. Tym bardziej tata, ale czy aż tak z nim źle?
- A tak to spakowałem Cię do szkoły. Chcesz coś zjeść?
- Dziękuje. Szczerze to możemy coś zjeść.
- Choć.- powiedziałem nie puszczając jej.
Wiedziałem czego potrzebuje. Jedzenia i wsparcia. Taak jedzenia na pewno.
- Skarbie wytrzymasz 3 minuty coś Ci zrobię? Jak chcesz przytul mnie od tyłu bo inaczej nie damy rady.
Uśmiechnęła się. Jak mnie przytuliła przyjemne dreszcze przeszły mi po ciele. Cieszyłem się, że była smutna, bo mogłem ją przytulić, tylko szkoda mi bardzo jej psychiki i taty.
Może nie tyle co się cieszyłem, że była smutna tylko że mnie przytula. Zrobiła to tak jakby  coś co mnie czuła ale ja wiem swoje ona nic do mnie nie czuje.
- Choć jeść.
- OK.
I knociki ust się podniosły jej jak i moje. Jak zjedliśmy poszliśmy spać.
Ustaliliśmy że do czwartku będę spał i mieszkał tu a na jedną noc pójdę do domu żeby się pożegnać z rodzicami.

~czwartek wieczór~

- Masz wszystko?
- Nie wiem

- To się dowiedz Karolina nie będziemy się wracać pięć minut przed wylotem.
- Tak wiem.

I zabiła mnie spojrzeniem.
No cóż bywa. I gdy była spakowana poszliśmy na dół i ona i jej tata <we wtorek wyszedł ze szpitala> za proponowali żeby mnie odprowadzić. Oczywiście nie odmówiłem.
Po paru minutach byliśmy pod moim domem pocałowałem Karolinę na pożegnanie w policzek. I na od chodnym powiedziałem Dobranoc. I poszedłem szybko się pakować potem spakować rzeczy do szkoły i szybko poszedłem pod prysznic. Następnie położyłem się i odpłynąłem w świat gdzie mogę pocałować Karolinę w usta. Codziennie mi się śniła.
~RANO~

Tym razem nie pamiętam co mi się śniło. 

~Oczami Karoliny~

Budzik zaczął mnie budzić.Fajnie było jak był Maks.. fajnie to za mało powiedziane zajebiście. 4 dni zleciały jak piasek przez palce. Szybko. Dziś ostatni dzień i witaj Londynie!!

No to trzeba wstać. Odblokowałam telefon 7:03. Mam z 15 minut do szkoły więc trzeba się śpieszyć. Wczoraj już przygotowałam sobie ubrania więc tylko poszłam się pobudzić letnią wodą i przebrałam się w czerwone rurki, beżową bluzkę i na to czarny sweter. Z Maksem trudziliśmy się nad tym 35 minut. Włosy związałam w koka i zeszłam na dół na śniadanie. Poszłam do szkoły no ale przyszedł po mnie Maks jak to miał w zwyczaju. W szkole czas szybko zleciał przy najmniej mi.  Potem do domu odłożyć plecaki wziąść walizki i na lotnisko z mamą Maksa jechać. Taki był plan, jak się okazało tak zrobiliśmy.  Byliśmy na lotnisku i przez przypadek na jakąś wpadłam na....



---------------------------------------

Dziś tak kolorowo.  Jednak coś dodałam dziś bo jakoś coś napisałam z trudem ale napisałam. Wszystko zawdzięczam moim ulubieńcom 1D <3 Jak ich słucham od razu coś wpada do głowy. To jedna część bd jeszcze 1 do tego rozdziału. Tak więc może ona się pojawić jutro. Dobranoc. A no i przypominam ktoś chce coś z dedykiem piszcie co i jak macie jakieś uwagi to pisać. Za błędy przepraszam. 

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Suuper pisz kochanaaa!