Wyszliśmy z domu z psem a przed drzwiami siedział Nikolas z dość dużym bukietem kwiatów. Ahahah jeśli myśli, że do niego wrócę to się myli. Gdy zobaczył mnie poderwał się do góry aby wstać, lecz gdy zobaczył obok mnie mojego przyjaciela spuścił głowę i uciekł rzucając bukietem o chodnik. Po co je niszczył. Biedne kwiaty. My z Maksem spojrzeliśmy na siebie nie wiedząc o co chodzi i zaczęliśmy się śmiać. Poszliśmy w stronę parku. Gdy już w nim byliśmy zaczęliśmy się wygłupiać. Nie raz nie panując nad swoim ciałem upadłam na ziemie staczając się ze śmiechu za każdym razem Maks szedł w moje ślady. Potem poszliśmy do kawiarni ogrzać się. Wieczorem wróciliśmy. Niestety jednak nie było mi dane usiąść i odpocząć. Dobijał się ktoś do drzwi. No i znóóóów Nikolas. Postanowiłam z nim pogadać. Powiedziałam Maksowi, żeby się nie przejmował i w razie jakby coś się stało zacznę krzyczeć. Niestety Nikolas chciał się przejść. Bałam się że mi zrobi krzywdę przecież był pod wpływem alkoholu. No tak załamał się i się upił. U niego to norma. Zaczął rozmowe.
- Karolina.. ja proszę o jeszcze jedną szansę. Błagam-zaczął błagać, przytulać, muskać moje usta, i klękać na kolana. A ja? Ja stałam jak słup soli i nie mogłam się ruszyć, nic powiedzieć. Niby mówią, że jak człowiek jest pijany to mówi i robi to co zawsze, czy to prawda? Nie wiem.
Nie tyle co nie wiem co nie chce wiedzieć. W tym momencie nie chce wiedzieć nic. Po moim policzku spłyneła łza. Łza która była wspomnieniem jakim go darzyłam. Dopiero się zoriętowałam a znaleźliśmy się w parku.
- Proszę odpuść. Może poznajmy się na nowo. Nie rób sobie nadzieji. Może pokocham Cię na nowo. - odpowiedziałam smutna, bo wiedziałam, że będzie smutny.
- Ok. Dam Ci czas. Poczekaj jak to było.? Ach tak. - odsunął się daleko i przyszedł i popchnął mnie tak jak za pierwszym razem. Tak właśnie się poznaliśmy.
- Oj przepraszam. Jestem Nikolas. A Ty? Nic Ci nie jest?
- Ahahahhahah. Nie wygłupiaj się okej?
- Ja się nie wygłupiam. - powiedział.
- Nie o to mi chodziło. Zaprzyjaźnijmy się na nowo.
- Trzeba było od razu tak mówić.
I zaczeliśmy się śmiać. Ździwiło mnie ile wypił, nie wyglądał jakby pił. Może dlatego, że się śmiał jak zawsze.
Mam nadzieje że nie wykorzysta sytuacji i nie przyklei się do mnie. Niestety powiedziałam to w myślach i od razu tego pożałowałam, iż to zrobił. Czy on mi w myślach czyta?!?!
Rozeszliśmy się do domu. Przed domem odebrałam telefon. Był od mojej mamy. Ździwiłam się.
- Hej słonko. - Powiedziała mama bardzo zmartwiona.
- Cześć mamo. Coś się stało?- zapytałam zdziwiona.
-Tak. Nie martw się. Będziecie dziś sami na noc. Przykro mi. Tata miał wypadek samochodowy.
- A jak z nim?
- Nawet dobrze. Śpi. Ale niedługo się obudzi. Przekazać mu coś?
- Możesz. Ucałuj go. Maks go pozdrawia. czuję to.
- No dobrze. Idźcie spać.
- Ok. Pa
- No pa pa.- i rozłączyła się.
Zaczełam płakać. Ale się ogarnełam i weszłam do domu.
- Hej. - powiedziałam blado się uśmiechając.
- Gdzie byłaś ?!?!
- Ja..
Wiem bardzo krótki. Niestety nie mam dziś czasu. I przepraszam za błędy. Niestety ktoś chce abym szybko dodała. Tak więc jest.
1 komentarz:
pisz!
Prześlij komentarz