Po dwóch godzinach.
-Okej, co mam ugotować?-Może coś zamówimy? Nie, że lubię Twojej kuchni, ale mam ochotę na pizze.
- Nie no spoko. Okej Ty dzwonisz.
Po zjedzonej pizzy odrobiliśmy lekcje. Oczywiście Maks pisał na kartce jak potem postanowił przepisze. Potem dwu godzinny spacer po parku i gadanie co tylko wpadło nam do głowy. Musieliśmy iść do domu jego no i do mnie.
Wieczorem
~Oczami Maksa~
Przyszli już z pracy rodzice Karoliny.-Hej mamo, hej tato.
- Dobry wieczór.- wtrąciłem się.
- Cześć Wam!!- tata Kaji zawsze mówił do nas inaczej.. jej mama bardziej trzymała się zasad lecz także umiała się ich nie trzymać. To było przeciwieństwo pana Imprezowicza. No ale niby przeciwięstwa się przyciągają.
- Dobry wieczór, dzieci. - opowiedziała i posłała nam miły i ciepły uśmiech. Który odwzajemniliśmy.- Jedliście obiad?
-Tak, jedliśmy.
-Skarbie idziemy do mnie?
- No jasne.
Przez przypadek uderzyła mnie w nogę. Odruchowo wydałem z siebie cichy jęk.
- Nie szło mocniej?!?!
- No właśnie nie, Kotku. - powiedziała z kpiną.
- A jakieś przeprosiny?
Przytuliła mnie, spodobało mi się to.
- Idziemy do mnie do pokoju?
- No choć.
Oczywiście rodzice Karoli zaczęli mieć podejrzenia, ale oczywiście dostali głupawki i śmiali się jak opętani.
*W pokoju Karoliny*
-Karolina.. Dobra już nic.Musiałem się wtedy spojrzeć na łóżko.
- Tak już wiem o co Ci chodzi. Przecież jak byliśmy mali to robiliśmy.
- Tak wiem... Ale chyba nie rozumiemy się.
- Jak to przecież mówimy tym samym językiem..
Zabiłem ją wzrokiem. Wyszeptałem do ucha.
- Potem o tym pogadamy. idźmy się bawić na całego.
Patrzyła podejrzanie .. nie czuła tego co ja do niej .. ech..
- Nie mam ochoty.
- No spoko. Zaraz przyjdę idę do łazienki.
- Okej.
Smutny spuściłem oczy.. co jej się tak nagle stało.
Kolacji nie jadłem ona także. Poszliśmy od razu spać.
Ona od zawsze mnie pociągała, miała coś co ja z tłumu wyróżniało. Może jesteśmy inni, może wyjątkowi. Nie wiem, ale wiem że wolimy się wyróżniać z tłumu niż się nie wyróżniać. Choć nie myślę, że wszyscy są tacy sami.
~Rano~
- Kocham Cię Skarbie.- Mówiłem to widząc jak się budzi. Pocałowałem ją w czoło, uśmiechnęła się.- Ja Ciebie też. Hej śpiochu.- Wiem to dziwne że mówimy sobie "kocham cię", ale tacy już jesteśmy.
- Serio? - spojrzałem na nią jakoś inaczej.
~Oczami Karoliny~
- Tak serio- i zaczęło się. Nie mogłam opanować śmiechu.- Z czym ? - zaczął zadawać głupie pytania.
- Męczysz.. no bo Cię kocham jako przyjaciela i że długo lubisz spać.- nie obyło się bez gonitwy.
Ech..- zaczął patrzeć na mnie dziwnie.
Złapał mnie w tali i znaleźliśmy się przy ścianie w taki sposób żebym nie mogła w jakikolwiek sposób się poruszyć. Bał się pewnie, że ucieknę, ale czemu to robi. Parę sekund później już jego ciepła ręka była pod moją koszulą nocną. Wolałam mieć rozciągniętą bluzkę czy sukienkę niż spodnie. To dziwne, ale czułam się pewniej. Zaczął zbliżać na niebezpieczną odległość nasze usta.
- Maks przestań..- byłam w stanie tylko to powiedzieć bo już nasze usta się złączyły. Gdy dotarło do niego co powiedziałam zaczął się ubierać w ubrania jakie sobie wczorajszego dnia przyszykował.
- Ja Cię bardzo przepraszam. Wybacz.- powiedział załamanym głosem.
Czy on coś do mnie czuje?? Może mi się zdaje. Tego nie wiem. Ale nie mogłam tak szybko mu zaufać jako chłopakowi dopiero co jestem po rozstaniu z Nikolasem. Ktoś zaczął walić do drzwi, a my domyślaliśmy się kto to jest. Jedno znaczne spojrzenie które mówiło ja się ubieram Ty czekaj. Zobacz kto to i nic więcej nie rób. Naprawdę nie byłam gotowa na nowy związek. Maks musi trochę poczekać. Widać, że go to boli. Ale nie mogę poradzić na to że cierpiałam przez debila którego przyłapałam z jakąś laską jak się namiętnie całują. To było nie do zniesienia. Ubrana zeszłam na dół gdzie czekał na mnie już Maks. Kiwnął mi głową, że osobą która się dobija jest właśnie mój były. Jutro szkoła. Trzeba coś zrobić.
- Co Ty robisz?!- zapytałam zdenerwowana patrząc jak ubiera buty, następnie kurtkę.
- Wychodzę wyprowadzić psa. Ma potrzebę.
- Ciekawe jaką.
- Zboczeniec!!- powiedział śmiejąc się i kręcąc głową.-I to niby ja jestem zboczony?
- Dobra idziemy.
Wyszliśmy z domu z psem a przed drzwiami siedział Nikolas z ...
1 komentarz:
Cudowne. Czekam na kolejny rozdział.
A tymczasem zapraszam na :
http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/
Oraz na:
http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
Prześlij komentarz